Żmija w Gdyni nie musi oznaczać paniki. Liczy się spokój i dystans

Żmija w Gdyni nie musi oznaczać paniki. Liczy się spokój i dystans

FOT. Urząd Miasta w Gdyni

Na leśnych obrzeżach Gdyni wiosną można natknąć się na gościa, którego lepiej nie lekceważyć, ale też nie demonizować. Żmija zygzakowata pojawia się tam, gdzie człowiek wchodzi w jej naturalne siedlisko, a najgorszym odruchem bywa pośpiech i próba przepędzenia zwierzęcia. Straż miejska przypomina, że w takiej sytuacji ważniejsze od odwagi jest opanowanie.

  • Wiosną żmija pojawia się tam, gdzie człowiek rzadko patrzy pod nogi
  • Spokój działa lepiej niż odruch przepędzania
  • Gdy wąż podejdzie bliżej zabudowań, sprawę przejmuje straż miejska

Wiosną żmija pojawia się tam, gdzie człowiek rzadko patrzy pod nogi

W Gdyni spotkanie z dzikim zwierzęciem nie jest niczym niezwykłym. Miasto ma wiele terenów graniczących z lasem, łąkami i mniej uczęszczanymi fragmentami zieleni, więc żmija zygzakowata wraca tam co roku wraz z cieplejszymi dniami. To jedyny jadowity wąż w Polsce, a jednocześnie gatunek chroniony, który ma swoje miejsce w przyrodzie.

Jak podkreśla Leonard Wawrzyniak z Wydziału Straży Miejskiej i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Gdyni, ten wąż nie jest „wrogiem” człowieka, tylko częścią ekosystemu. Wskazuje też na jego pożyteczną rolę:

„Żmija zygzakowata jest pożytecznym gatunkiem, który pomaga utrzymać równowagę w naturalnym ekosystemie poprzez ograniczanie liczebności gryzoni”.

To ważne przypomnienie, bo odruchowe zabicie lub celowe płoszenie żmii nie tylko szkodzi przyrodzie, ale może też skończyć się odpowiedzialnością karną i finansową. Zwierzę nie szuka kontaktu z człowiekiem. Najczęściej próbuje zejść z drogi.

Spokój działa lepiej niż odruch przepędzania

Ukąszenie żmii może być bolesne i wymaga konsultacji medycznej, ale przypadki śmiertelne należą do rzadkości. Do ataku zwykle dochodzi wtedy, gdy zwierzę czuje się zagrożone – na przykład po nadepnięciu albo gdy ktoś próbuje je złapać.

Najrozsądniejsze zachowanie jest proste:

  • nie wykonywać gwałtownych ruchów,
  • nie podchodzić bliżej,
  • nie dotykać węża ani nie próbować go przepędzać,
  • powoli oddalić się z miejsca,
  • podczas spacerów po lesie nosić pełne obuwie i uważać, gdzie stawia się kroki.

Żmije najczęściej można spotkać w lasach, na polanach, wrzosowiskach oraz w nasłonecznionych, wilgotnych miejscach. To właśnie tam łatwo o przypadkowe spotkanie, dlatego ostrożność przy schylaniu się, siadaniu na powalonych pniach czy wchodzeniu w gęstą roślinność ma znaczenie większe, niż się wydaje.

Gdy wąż podejdzie bliżej zabudowań, sprawę przejmuje straż miejska

Inaczej wygląda sytuacja, gdy żmija pojawi się przy domu, na posesji, w pobliżu placu zabaw albo innego miejsca, z którego korzystają ludzie. Wtedy nie należy działać samemu. W Gdyni pomocą służy Straż Miejska i Zarządzanie Kryzysowe – dyżurni przyjmują zgłoszenia pod numerem 986, a przeszkoleni pracownicy dysponują sprzętem do bezpiecznego odłowienia i przeniesienia węża.

Jeśli dojdzie do ukąszenia, trzeba ograniczyć ruch poszkodowanego i jak najszybciej wezwać pomoc medyczną albo udać się do najbliższego szpitala. Nie wolno nacinać rany ani wysysać jadu. To jeden z tych momentów, w których szybka, spokojna reakcja ma większe znaczenie niż nerwowe próby domowego ratunku.

na podstawie: Urząd Miasta Gdynia.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta w Gdyni). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.