Mundurowe atrakcje na Witominie. Dzieci przymierzały kajdanki, dorośli pytali o bezpieczeństwo

Mundurowe atrakcje na Witominie. Dzieci przymierzały kajdanki, dorośli pytali o bezpieczeństwo

Radiowóz stanął na środku pikniku, a wokół niego ustawiła się kolejka dzieci. Niektóre chciały założyć policyjne czapki, inne - sprawdzić, jak brzmią kajdanki. Tak wyglądał Witomiński piknik mundurowy, gdzie policjantki z gdyńskiej komendy zamieniły mundury w narzędzie budowania zaufania.

Policjantki z Wydziału Prewencji Komendy Miejskiej Policji w Gdyni pojawiły się na pikniku w dzielnicy Witomino. Nie przyszły z pustymi rękami - przywiozły sprzęt, który zwykle widuje się tylko z daleka. Dzieci mogły wejść do radiowozu, przymierzyć elementy umundurowania i dotknąć tego, czego na co dzień nie wolno dotykać.

Dorośli interesowali się czym innym. Pytali o prewencję i o to, jak reagować w sytuacjach kryzysowych. Funkcjonariuszki odpowiadały, tłumaczyły, pokazywały. Bez formularzy, bez kolejek do okienek - bezpośrednio, na trawie, w czasie wolnym od służby.

Najmłodsi uczestnicy pikniku dostali coś więcej niż zabawę. Mogli zobaczyć, że za policyjnym mundurem stoją ludzie, z którymi da się porozmawiać. To ważne w mieście, gdzie kontakt z policją często kojarzy się wyłącznie z kłopotami.

Spotkania tego typu to dla gdyńskiej komendy sposób na rekrutację ukrytą pod płaszczykiem integracji. Każde dziecko, które przymierzyło czapkę z orłem, to potencjalny kandydat na funkcjonariusza za kilkanaście lat. Każdy dorosły, który zadał pytanie o bezpieczeństwo, to mieszkaniec, który może kiedyś zadzwonić na policję nie z podejrzeniem, ale z zaufaniem.

W Gdyni takie inicjatywy działają jak most między mundurem a społecznością. Most, który buduje się nie przez ogłoszenia, ale przez obecność - radiowóz na pikniku, policjantka z uśmiechem, dziecko w za dużej czapce.

na podstawie: Policja Gdynia.