Dziki w Gdyni przestają być chaosem. Rusza nowy etap działań

FOT. Urząd Miasta Gdynia
Po miesiącach analiz sprawa dzików w Gdyni wchodzi w etap, w którym nie chodzi już o same raporty, ale o codzienną zmianę na ulicach, przy śmietnikach i w sąsiedztwie lasu. Miasto powołało koordynatora, który ma zebrać rozproszone działania w jeden system. To odpowiedź na problem widoczny od lat, a szczególnie tam, gdzie zwierzęta znajdują łatwy dostęp do jedzenia i zbyt mało przeszkód, by wejść głębiej w zabudowę. W tle pozostaje też bezpieczeństwo ludzi i pytanie, jak żyć obok Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego bez wzajemnego wchodzenia sobie w drogę.
- Zespół zebrał wiedzę z wielu stron i nazwał problem po imieniu
- Raport pokazał, że dziki wracają tam, gdzie czeka łatwy posiłek
- Jedna koordynatorka ma spiąć działania miasta w jeden system
Zespół zebrał wiedzę z wielu stron i nazwał problem po imieniu
W Gdyni temat dzików nie został zamknięty jednym komunikatem ani szybką decyzją. Najpierw był długi etap rozpoznania, bo od jesieni 2024 roku pracował Zespół ds. dzikich zwierząt powołany przez prezydent Aleksandrę Kosiorek. Przez kilkanaście miesięcy odbyło się 16 spotkań i warsztaty eksperckie, a przy stole zasiedli przedstawiciele miasta, służb, świata nauki, instytucji związanych z lasem i ochroną przyrody oraz mieszkańcy.
To ważne, bo w takim układzie problem przestaje być jedynie serią pojedynczych zgłoszeń. Zaczyna przypominać mapę napięć między rozrastającą się zabudową, terenem leśnym i codziennymi nawykami ludzi. W pracach uczestniczyli m.in. urzędnicy miejscy, weterynarz z Powiatowego Inspektoratu Weterynarii, przedstawiciel Nadleśnictwa Gdańsk , osoby związane z uczelniami oraz reprezentanci mieszkańców. Taki skład pozwolił spojrzeć na sprawę szerzej niż tylko przez pryzmat interwencji.
“Gdynia jako pierwsze miasto w Polsce tak szeroko i kompleksowo podchodzi do kwestii obecności dzików i innych dzikich zwierząt” – podkreśliła prezydent Gdyni Aleksandra Kosiorek.
Raport pokazał, że dziki wracają tam, gdzie czeka łatwy posiłek
Równolegle do pracy zespołu powstał raport przygotowany przez Biuro Urbanistyki Wielogatunkowej. Autorzy sprawdzili nie tylko miejsca najczęstszych pojawień dzików, ale też sytuacje, które podsycają konflikty, oraz rozwiązania stosowane w innych miastach. Ich wniosek jest prosty i niewygodny zarazem – problem nie bierze się znikąd.
W latach 2013–2025 odnotowano w Gdyni ponad 14,8 tys. zgłoszeń dotyczących dzików. Około 80 procent z nich dotyczyło samej obecności zwierząt, a mniej więcej 20 procent sytuacji problemowych. Najczęściej zgłaszano:
- dziki w pobliżu szkół, przedszkoli i placów zabaw,
- zniszczenia zieleni,
- zwierzęta pojawiające się przy śmietnikach,
- dokarmianie i zachowania, które zwiększają ryzyko kontaktu z ludźmi.
Z tego wyłania się obraz dobrze znany każdemu, kto choć raz widział ślady rycia przy koszach albo stado przechodzące przez osiedlową zieleń. Tam, gdzie odpady są łatwo dostępne, a ludzie dokarmiają zwierzęta z przyzwyczajenia albo z ciekawości, dziki nie mają powodu, by trzymać się głębiej lasu. Dlatego rekomendacje nie kończą się na samym zabezpieczaniu pojedynczych miejsc. Chodzi o szerszą zmianę.
Najmocniej wybrzmiały takie kierunki działań:
- lepsze zabezpieczanie pojemników na odpady,
- uporządkowanie miejsc gromadzenia śmieci,
- ograniczenie dokarmiania, także tego przypadkowego,
- zabezpieczanie szkół, przedszkoli i placów zabaw,
- wprowadzanie ogrodzeń i monitoringu tam, gdzie są potrzebne,
- projektowanie zieleni i przestrzeni w sposób mniej atrakcyjny dla dzików,
- wskazywanie miejsc szczególnie narażonych na kolizje drogowe,
- stała edukacja i jasna komunikacja o tym, jak reagować na spotkanie z dzikim zwierzęciem.
“Nasze działania będą przebiegać w dwóch głównych kierunkach. Pierwszy to nie zapraszanie dzikich zwierząt do miasta, a drugi – zachęcenie ich, by zostały w lesie” – mówiła Agata Grzegorczyk.
Jedna koordynatorka ma spiąć działania miasta w jeden system
Właśnie tu pojawia się nowa funkcja. Za prowadzenie działań związanych z obecnością dzikich zwierząt odpowiadać ma koordynator ds. zwierząt, a tę rolę obejmuje Agata Grzegorczyk. To nie ma być stanowisko od gaszenia pojedynczych pożarów, lecz od łączenia służb, wydziałów i procedur w jedną całość.
Jej zadaniem będzie wdrażanie rekomendacji, monitorowanie sytuacji i inicjowanie działań zapobiegawczych. Równie istotna ma być komunikacja z mieszkańcami, bo bez niej nawet najlepiej rozpisany plan zostaje na papierze. Grzegorczyk od lat pracuje przy miejskich procesach międzywydziałowych, a wcześniej przez długi czas była rzeczniczką Gdyni. Ma też doświadczenie dziennikarskie, co w tej roli może mieć znaczenie: chodzi przecież nie tylko o decyzje, ale także o ich zrozumiałe tłumaczenie.
W praktyce Gdynia przechodzi od diagnozy do działania. Nie ma tu jednego prostego ruchu, który rozwiąże sprawę z dnia na dzień. Jest za to zestaw decyzji, które razem mają zmniejszyć liczbę konfliktów i poprawić bezpieczeństwo w miejscach, gdzie człowiek i dzikie zwierzęta spotykają się zbyt blisko. W mieście położonym przy lesie to nie jest temat poboczny. To codzienność, którą trzeba uporządkować z rozsądkiem, konsekwencją i bez złudzeń, że wystarczy jeden przepis.
na podstawie: Urząd Miasta w Gdyni.
Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta Gdynia). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.
Ostatnie Artykuły

Gdyńska marina zamienia się w klasę dla najmłodszych. Rusza morska lekcja

Dziki w Gdyni przestają być chaosem. Rusza nowy etap działań

W Gdyni rozmawiano o AI i HR. Konferencja pomogła też uczniom

Czterdzieści lat zmian i energii – SP 42 świętuje jubileusz

Nie żyje Łukasz Litewka - poseł Lewicy zginął w wypadku

Pożar przy Północnej. Dogaszanie trwa, śledczy czekają

Żonkile wracają na ulice Gdyni i niosą wsparcie dla hospicjum

Biblioteka Mały Kack pokazuje, jak kultura robi się bardziej dostępna

W Gdyni sala pękała w szwach. Medycy rozmawiają o leczeniu bólu

Gdyński maratończyk zamknął karierę w Bostonie. Na mecie miał cały świat

Borsuk wracał do Wielkiego Kacka. Strażnicy wywieźli go do lasu

Gdyńscy licealiści walczą o głos w konkursie na ekologiczny przełom

Dwujęzyczne tablice w Gdyni coraz bliżej. Ruszają konsultacje mieszkańców

