91 lat jazzowej pasji. Przemysław Dyakowski odebrał Srebrny Medal Gloria Artis

91 lat jazzowej pasji. Przemysław Dyakowski odebrał Srebrny Medal Gloria Artis

FOT. Urząd Miasta

Saksofon wciąż brzmi w jego dłoniach jak pierwszego dnia. W poniedziałek 1 czerwca w gdyńskim Domu Pomocy Społecznej zabrzmiały nie tylko życzenia, ale i dźwięki, które towarzyszą mu od dekad. Przyjaciele, samorządowcy i muzycy zgromadzili się, by uczcić 91. urodziny jednej z najważniejszych postaci trójmiejskiej sceny jazzowej.

  • Urodziny z medalem w ręku
  • Dźwięki zamiast ciszy

Urodziny z medalem w ręku

Centralnym punktem spotkania było wręczenie Przemysławowi Dyakowskiemu Srebrnego Medalu „Zasłużony Kulturze Gloria Artis". Odznaczenie nadane przez minister kultury Martę Cienkowską na wniosek Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego trafiło w ręce artysty z rąk przewodniczącego stowarzyszenia Piotra Majewskiego.

Medal został nadany w podziękowaniu za wkład, jaki Przemysław Dyakowski wniósł w rozwój i promocję polskiej kultury – podkreślił Majewski.

Wśród gości znalazł się Mariusz Bzdęga, dyrektor zarządzający ds. kultury w gdyńskim magistracie, który zwrócił uwagę na coś więcej niż tylko dorobek artystyczny:

Chciałbym Panu życzyć dużo zdrowia i pogody ducha. Dziękuję, że konsekwentnie przypomina nam Pan, jak ważna w życiu jest muzyka, przyjaźń i prawdziwa pasja – mówił Bzdęga.

Obecne były również radne Teresa Bysewska i Joanna Zielińska, naczelnik Wydziału Kultury Maja Wagner oraz były prezydent Gdyni Wojciech Szczurek.

Dźwięki zamiast ciszy

Uroczystość nie mogła obejść się bez koncertu. Na scenie pojawili się muzycy z zespołów Rama 111 i Take It Easy – grup, z którymi Dyakowski związany był przez lata. Wystąpili dla niego Jan Rejnowicz, Piotr Nadolski, Romuald Sławiński, Joanna Knitter, Janusz Mackiewicz, Artur Jurek, Wojciech Staroniewicz, Dariusz Herbasz i Maksymilian Kreft.

Dyrektor DPS Lilianna Szewczuk-Putrym otworzyła spotkanie życzeniami, które brzmiały jak manifest wartości, jakie sam Dyakowski nieustannie głosił:

Życzę zdrowia, dużo życzliwości wokół, spokoju, samych szczęśliwych chwil i nieustającej obecności muzyki – powiedziała.

Na zakończenie zabrzmiało tradycyjne „Sto lat", a solenizant stanął przed tortem ze swoją podobizną. Urodziny jazzmana, który do Gdyni przybył z Krakowa za sprawą miłości do żony Ludmiły, stały się kolejnym rozdziałem historii miasta, które od lat słucha jego saksofonu.

na podstawie: Urząd Miasta w Gdyni.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.