Cichy bohater z Chwarzna–Wiczlina dostał uznanie, na które sam nie liczył

Cichy bohater z Chwarzna–Wiczlina dostał uznanie, na które sam nie liczył

FOT. UM Gdynia

Nie szukał rozgłosu, a i tak to właśnie jego zauważyli Gdynianie. Dominik Kaleta z Chwarzna–Wiczlina od miesięcy pomagał wtedy, gdy inni zwykle przechodzą dalej, i zyskał opinię człowieka, na którego można liczyć w najmniej wygodnym momencie. W środę spotkał się z prezydent Gdyni Aleksandrą Kosiorek, która podziękowała mu za postawę i przekazała list gratulacyjny. To historia o zwykłej uważności, która w mieście potrafi mieć bardzo konkretne znaczenie.

  • Gdy trzeba było zareagować, Dominik nie odwracał wzroku
  • W magistracie padły słowa, które trudno zignorować
  • Sam zainteresowany mówi bez patosu i bez udawania

Gdy trzeba było zareagować, Dominik nie odwracał wzroku

W Chwarznie–Wiczlinie jego nazwisko zaczęło pojawiać się przy opowieściach o ludziach, którym ktoś pomógł dokładnie wtedy, gdy było to najbardziej potrzebne. Kaleta nie czekał na prośby ani nie liczył na wdzięczność. Działał od razu, bez rozgłosu, kierując się prostym odruchem.

Najczęściej chodziło o sytuacje, które mogły skończyć się poważniej, gdyby obok nie znalazła się odpowiednia osoba. Wśród opisanych przez mieszkańców zdarzeń były między innymi:

  • pomoc chłopcu, który złamał nogę w skateparku,
  • wsparcie dziewczynki, która przewróciła się na ulicy i była poobijana,
  • pomoc starszej kobiecie, która upadła na oblodzonym chodniku.

To właśnie takie chwile budują codzienny obraz dzielnicy lepiej niż oficjalne deklaracje. Gdynianie, którzy zwrócili uwagę samorządowcom na jego postawę, podkreślali, że nie był to jednorazowy gest, ale konsekwentne zachowanie człowieka, który naprawdę reaguje na cudzy kłopot.

W magistracie padły słowa, które trudno zignorować

Podczas spotkania 1 kwietnia Aleksandra Kosiorek wręczyła Dominikowi Kalecie list gratulacyjny i drobne upominki związane z Gdynią. Nie była to tylko kurtuazja. W liście prezydent mocno wybrzmiało przekonanie, że taka postawa zasługuje na coś więcej niż krótkie podziękowanie.

„Twoje zaangażowanie, szczera troska o mieszkańców oraz gotowość do niesienia wsparcia w codziennych sytuacjach są świadectwem dojrzałości, empatii i ponadprzeciętnej wrażliwości na drugiego człowieka”.

W dalszej części listu prezydent zwróciła uwagę, że życzliwość i odpowiedzialność nadal mają wielką wartość, a zachowanie młodego gdynianina staje się dobrym przykładem dla innych. To ważny sygnał także dla miasta, bo pokazuje, że uważność i szybka reakcja nie są czymś nadzwyczajnym, tylko potrzebnym odruchem, który realnie zmienia codzienność.

Sam zainteresowany mówi bez patosu i bez udawania

Dominik Kaleta nie krył zaskoczenia całym zamieszaniem wokół jego osoby. Jak przyznał, nie myślał o żadnym wyróżnieniu, kiedy pomagał. Po prostu działał tu i teraz, uznając, że tak trzeba.

„Jestem zaskoczony. Nie robiłem tego dla poklasku, tylko działałem tu i teraz”.

Dodał też, że jego zdaniem każdy powinien reagować, gdy widzi czyjąś krzywdę, bo nawet niewielki gest może mieć dla drugiej osoby duże znaczenie. W jego słowach nie było wielkich deklaracji, tylko proste przekonanie, że pomoc powinna być czymś naturalnym.

Kaleta jest osobą otwartą, lubi kontakt z ludźmi i publiczne wystąpienia. Jak zdradził, w przyszłości chciałby uczyć. Ta informacja dobrze domyka całą opowieść o człowieku, który już dziś pokazuje, że wrażliwość i odpowiedzialność mogą iść w parze z młodym wiekiem.

na podstawie: Urząd Miasta w Gdyni.