Odznaka z dziecięcymi sercami dla komendant policji z Gdyni

Odznaka z dziecięcymi sercami dla komendant policji z Gdyni

W Sopocie wręczono wyjątkowe wyróżnienie – nie za statystyki, nie za liczbę zatrzymań, ale za coś, czego nie da się zmierzyć w raportach. Mł. insp. Beata Nienadowska, szefowa Komendy Miejskiej Policji w Gdyni, odebrała odznakę Programu Profilaktycznego „PaT”, przyznaną przez samą społeczność programu.

Gala odbyła się w miniony weekend. Na scenie w Sopocie stanęła kobieta, która na co dzień dowodzi ponad sześciuset funkcjonariuszami, a jednak to, co doceniono, leży poza zakresem jej służbowych obowiązków. Odznaka PaT – bo o niej mowa – to nie standardowe resortowe wyróżnienie. Przyznają ją ludzie programu, rodzice, młodzież. Sami uczestnicy.

Jak podaje Komenda Miejska Policji w Gdyni, wyróżnienie trafiło do komendant Nienadowskiej za „działalność, za którą kryją się dziecięce serca, pełne zaufania, nadziei i wdzięczności”. To sformułowanie pochodzi wprost z komunikatu prasowego gdyńskiej jednostki.

Program „PaT” – Pełnomocnicy i Trenerzy – działa w Polsce od lat. Jego celem jest budowanie bezpieczeństwa dzieci i młodzieży przez rówieśniczą edukację, wsparcie rodziców i tworzenie lokalnych społeczności opartych na wzajemnym szacunku. Policja wchodzi w ten mechanizm nie jako siła represyjna, ale jako partner.

W Gdynii współpraca ta przybrała konkretną formę. Funkcjonariusze z gdyńskiej komendy regularnie uczestniczą w szkoleniach, warsztatach i spotkaniach z młodzieżą. Nie chodzi tu o prelekcje o tym, jak groźne są narkotyki – te zazwyczaj odbijają się od ściany. Chodzi o coś trudniejszego: o budowanie relacji, w których młody człowiek widzi w policjancie człowieka, a nie tylko mundur.

Komendant Nienadowska – jako szefowa jednostki – miała w tym swój udział. Jak podaje policja, wyróżnienie jest „dowodem na to, że służba na rzecz społeczeństwa może pozostawiać trwały ślad w sercach młodych ludzi”.

To sformułowanie brzmi jak cytat z broszury PR-owej, ale w kontekście policyjnym nabiera konkretnego znaczenia. W statystykach Komendy Miejskiej Policji w Gdyni za ostatnie lata widać wzrost zgłoszeń dotyczących przemocy wobec dzieci i problemów z cyberprzemocą. Jednocześnie – co mniej widoczne w raportach – rośnie liczba programów profilaktycznych, w których policja występuje jako podmiot wspierający, a nie interweniujący.

Odznaka z dziecięcymi sercami to symbol, którego nie da się wpisać do ewidencji sprzętu ani przeliczyć na mandaty. Dla komendant Nienadowskiej – funkcjonariuszki z wieloletnim stażem, przechodzącej przez różne szczeble kariery – to być może jedno z bardziej osobistych wyróżnień. Nie przyznaje jej przełożony. Przyznają ci, dla których pracuje.

W komunikacie gdyńskiej policji pada jeszcze jedno zdanie: „To właśnie młodzi ludzie, ich rozwój, bezpieczeństwo oraz poczucie sprawczości stanowią najważniejszy wymiar podejmowanych działań”. Brzmi jak deklaracja programowa. Tyle że w tym przypadku deklarację zwalidowała społeczność, która z programu korzysta.

W policyjnym środowisku Gdyni wiadomo, że Nienadowska od początku swojego urzędowania stawiała na profilaktykę. Nie zastąpiła nią tradycyjnej pracy operacyjnej, ale traktowała jako jej uzupełnienie. Efekt widać teraz – w Sopocie, na scenie, z odznaką w ręku.

Policyjne wyróżnienia zazwyczaj wyglądają inaczej: medal za zasługi, nagroda ministra, wyróżnienie komendanta głównego. Odznaka „PaT” nie daje awansu, nie wpływa na wynagrodzenie, nie pojawia się w aktach osobowych. A jednak – lub może właśnie dlatego – jest dla odbiorcy cenniejsza. Bo przychodzi z zewnątrz. Od tych, którym policja ma służyć.

W Gdyni, gdzie problemy młodzieży – od uzależnień po zachowania ryzykowne w sieci – są codziennością dla funkcjonariuszy, takie wyróżnienie ma też wymiar praktyczny. Pokazuje, że droga przez budowanie zaufania działa wolniej niż interwencja, ale działa. I że społeczność to zauważa.

Komendant Nienadowska wróciła z Sopotu do Gdyni z odznaką, której nie da się nosić na mundurze. Ale da się nią zarządzać.

na podstawie: KMP w Gdyni.