Morze znów przypomniało o swoich ludziach. Gdynia zaczęła święto od ciszy

Morze znów przypomniało o swoich ludziach. Gdynia zaczęła święto od ciszy

FOT. Urząd Miasta

Zanim w Gdyni rozbrzmiała świąteczna atmosfera, najpierw przyszła chwila skupienia. Na wodach Zatoki Gdańskiej oddano hołd ludziom morza, tym, którzy nie wrócili z rejsów, służby i pracy. To był początek obchodów Święta Morza, ale bez fanfar. Zamiast nich pojawiła się modlitwa, cisza i symboliczny gest, który w tym mieście ma swoje ciężar i znaczenie.

  • Wypłynięcie na zatokę stało się gestem pamięci
  • Modlitwa, minuta ciszy i kwiaty na tafli Bałtyku
  • Gdynia wraca do swojej morskiej historii

Wypłynięcie na zatokę stało się gestem pamięci

W piątek przedstawiciele środowisk morskich, samorządu i zaproszeni goście wsiedli na pokład jednostki Urzędu Morskiego w Gdyni „Kontroler-22”. Rejs na wody Zatoki Gdańskiej był częścią uroczystości „W hołdzie tym, którzy odeszli na wieczną wachtę” – wydarzenia, które od lat otwiera obchody Święta Morza.

Upamiętniono tych, którzy zginęli podczas działań wojennych, pełnienia służby państwowej, katastrof morskich oraz codziennej pracy na morzu. W tej opowieści nie ma jednego bohatera. Jest za to długa lista ludzi związanych z Bałtykiem, dla których morze stało się ostatnim miejscem służby.

Zastępca dyrektora Urzędu Morskiego w Gdyni Jan Młotkowski przypomniał, że ten dzień ma swoją historię i ciężar. Zwrócił uwagę, że tradycja sięga 2013 roku, a jej przedwojenne korzenie prowadzą do 1932 roku. Jak mówił, chodzi o pamięć o tych, którzy „oddali życie morzu”, ale też o tych, którzy zostawili na nim swoją pracę, siły i zaangażowanie.

Modlitwa, minuta ciszy i kwiaty na tafli Bałtyku

Przed złożeniem kwiatów odmówiono modlitwę, którą poprowadził ojciec Edward Pracz. Potem zapadła minuta ciszy. Dopiero po niej na wodę trafiła symboliczna wiązanka – prosty znak pamięci, a zarazem jeden z najmocniejszych momentów całej uroczystości.

W wydarzeniu uczestniczył wiceprezydent Gdyni Rafał Geremek. Podkreślił, że praca na morzu jest zaszczytem, ale niesie też poważne ryzyko. Mówił o ludziach, którzy pracowali „dla nas i dla naszego miasta”, oraz o rodzinach, które zostają na lądzie z pamięcią o najbliższych. Ten drugi wymiar uroczystości wybrzmiał wyjątkowo mocno – obok kapitanów, marynarzy i portowców zawsze stoją też ci, którzy czekali na ich powrót.

Wśród uczestników była również wiceprzewodnicząca Rady Miasta Mariola Śrubarczyk-Cichowska. Zwracała uwagę na podniosły charakter spotkania i na konieczność pamięci o ludziach, dzięki którym morze ma w Gdyni tak silne miejsce w miejskiej tożsamości.

Gdynia wraca do swojej morskiej historii

W uroczystości wzięła udział także Teresa Bysewska, przewodnicząca komisji Sportu, Turystyki i Rekreacji. Jak zaznaczała, tegoroczne obchody mają szczególny wymiar, bo odbywają się w roku jubileuszowym miasta. Przypomniała, że Gdynia od zawsze była związana z ludźmi morza – żeglarzami, portowcami i marynarzami – dlatego właśnie ten rodzaj pamięci jest tu tak naturalny.

Do ceremonii od lat dołącza Hanna Wenda-Uszyńska, ambasadorka obchodów 100-lecia Gdyni i wnuczka Tadeusza Wendy, budowniczego gdyńskiego portu. Dla niej wydarzenie ma także wymiar rodzinny. Mówiła o sentymencie i o poczuciu uczestniczenia w historii, która powstawała dzięki determinacji i sile ludzi związanych z budową miasta.

Po wszystkim delegacja wróciła do basenu portowego. Z pozoru niewielki rejs, w istocie mocny znak. W Gdyni Święto Morza zaczęło się nie od świętowania, lecz od pamięci o tych, którzy zostali na wiecznej wachcie.

na podstawie: Urząd Miasta w Gdyni.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.