Gdynia oddała hołd ofiarom Piaśnicy i wróciła do najboleśniejszej historii

Gdynia oddała hołd ofiarom Piaśnicy i wróciła do najboleśniejszej historii

FOT. Urząd Miasta w Gdyni

Pod Pomnikiem Ofiar Piaśnicy znów zrobiło się cicho w sposób, który mówi więcej niż długie przemowy. Delegacje samorządu, parlamentarzyści i mieszkańcy stanęli razem w miejscu, gdzie niemiecki okupant odebrał życie tysiącom osób, w tym wielu gdynianom. W trakcie uroczystości nie dominowały oficjalne gesty, tylko pamięć o konkretnych ludziach i rodzinach, które przez lata nosiły tę stratę. Gdynia wróciła tego dnia do swojej najboleśniejszej historii – nie po to, by ją odtwarzać, ale by nie pozwolić jej zniknąć.

  • Pod pomnikiem padły słowa o pamięci, która nie może się spłycić
  • Piaśnica pozostaje jednym z najcięższych miejsc pamięci na Pomorzu
  • Gdynia dopisuje do tej historii własny znak pamięci

Pod pomnikiem padły słowa o pamięci, która nie może się spłycić

W sobotę 18 kwietnia pod Pomnikiem Ofiar Piaśnicy odbyły się główne uroczystości 14. Dni Piaśnickich. Wzięli w nich udział przedstawiciele parlamentu i samorządu, a także osoby związane z pomorskimi instytucjami pamięci. Gdynię reprezentowali wiceprezydent Rafał Geremek oraz radna Beata Zastawna.

W trakcie obchodów odczytano Apel Pamięci i złożono kwiaty pod pomnikiem. To właśnie taki prosty, symboliczny porządek uroczystości najmocniej wybrzmiewa w Piaśnicy – nie chodzi tu o wielkie deklaracje, lecz o przywrócenie twarzy ofiarom, których nazwiska przez lata przykrywała skala zbrodni.

„Chcemy dzisiaj oddawać im hołd. Hołd nie tylko imionom i nazwiskom, ale ludziom z konkretnymi historiami” – mówił podczas uroczystości wicewojewoda pomorski Emil Rojek.

„Jako wspólnota mamy obowiązek pamiętać. Nie tylko o liczbach, ale przede wszystkim o ludziach” – podkreślił wiceprezydent Gdyni Rafał Geremek.

Piaśnica pozostaje jednym z najcięższych miejsc pamięci na Pomorzu

Piaśnica jest uznawana za największą – po obozie koncentracyjnym Stutthof – mogiłę na Pomorzu. Historycy zaliczają tę zbrodnię do tzw. Zbrodni Pomorskiej. Szacunki mówią o około 12–14 tys. zamordowanych, ale dokładne ustalenie liczby ofiar jest dziś niemal niemożliwe, bo w 1944 roku okupant zaczął zacierać ślady egzekucji, a wiele ciał spalono.

Ofiarami byli nie tylko przedstawiciele polskiej inteligencji. Ginęli też rolnicy, robotnicy, rzemieślnicy, osoby chore psychicznie oraz obywatele II RP żydowskiego pochodzenia. Po stronie sprawców wskazuje się m.in. gdański oddział SS Eimann, Einsatzkommando 16 i Selbstschutz, czyli formację skupiającą miejscowych volksdeutschów.

W Lasach Piaśnickich pod Wejherowem zamordowano także ludzi przywiezionych z różnych stron Europy – Czechów, Niemców z terenów Rzeszy oraz pacjentów szpitali psychiatrycznych. Wśród rozstrzelanych 3 listopada 1939 roku byli też pracownicy sądu i magistratu w Gdyni, nauczyciele oraz przedstawiciele wielu zawodów z powiatu morskiego. Ta lista pokazuje, jak szeroko niemiecki terror uderzał w codzienne, miejskie życie.

Gdynia dopisuje do tej historii własny znak pamięci

Pamięć o Piaśnicy nie kończy się na rocznicowych uroczystościach. W 2023 roku na Cmentarzu Wojennym w Redłowie odsłonięto tablicę memoratywną Ofiar Niemieckiej Zbrodni Pomorskiej. Powstała jako hołd dla gdynian i gdynianek zamordowanych w 1939 roku właśnie w Lasach Piaśnickich.

To ważny gest także dlatego, że łączy historię miejsca kaźni z historią miasta. Dla Gdyni Piaśnica nie jest odległym rozdziałem z podręcznika, lecz częścią własnej biografii – tej przerwanej, brutalnie rozproszonej, zapisanej w nazwiskach urzędników, nauczycieli, rzemieślników i zwykłych mieszkańców. Właśnie dlatego podczas takich uroczystości wciąż wraca jedno zadanie: pamiętać nie tylko o skali zbrodni, ale o tych, których ona dotknęła najbardziej.

na podstawie: Urząd Miasta Gdynia.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta w Gdyni). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.