Miłość rozsadza salon w nowej premierze Teatru Muzycznego w Gdyni

3 min czytania
Miłość rozsadza salon w nowej premierze Teatru Muzycznego w Gdyni

FOT. Urząd Miasta

W gdyńskim teatrze szykuje się wieczór, w którym uczucia nie układają się w grzeczną opowieść, tylko w serię drobnych wybuchów. Na Nowej Scenie Teatru Muzycznego spotykają się dwie pary, a razem z nimi zazdrość, urażona duma i pytania, na które nikt nie chciałby odpowiadać publicznie. „Powiedzmy miłość” obiecuje śmiech, ale taki, który zostaje w głowie dłużej niż kurtyna opadnie.

  • W londyńskim apartamencie zaczyna się gra, która szybko wymyka się spod kontroli
  • Tomasz Dutkiewicz stawia na śmiech, który nie kończy się po wyjściu z teatru
  • Aktorzy mówią o miłości, która zmienia ton z każdą sceną

W londyńskim apartamencie zaczyna się gra, która szybko wymyka się spod kontroli

Nowa premiera w Gdyni przenosi widzów do jednego z londyńskich apartamentów, gdzie przez przypadek albo z fatalnego splotu okoliczności spotykają się cztery osoby. To dwa małżeństwa – Bostonowie i Tuckerowie – różniące się stażem, temperamentem i gotowością do rozmowy o tym, co naprawdę je łączy.

W centrum tej historii stoi sytuacja, która z pozoru mogłaby być komediowym nieporozumieniem, ale bardzo szybko zmienia się w emocjonalny labirynt. Zdradzony mąż chce wiedzieć za dużo, pewny siebie kochanek traci grunt pod nogami, żona ma dość krążenia wokół prawdy, a druga z kobiet zaczyna się zastanawiać, czy to jeszcze romans, czy już pomyłka, której nie da się odkręcić.

To właśnie ta mieszanka nadaje spektaklowi nerw i tempo. Z jednej strony jest w nim salonowa lekkość, z drugiej – dobrze znane życie, które potrafi uderzyć w najmniej odpowiednim momencie. Miłość, pieniądze i urażone ego w jednej zamkniętej przestrzeni wystarczą, by zwykła rozmowa zamieniła się w pojedynek.

Tomasz Dutkiewicz stawia na śmiech, który nie kończy się po wyjściu z teatru

Za reżyserię odpowiada Tomasz Dutkiewicz, który prowadzi tę historię jak komedię z wyraźnym cieniem dramatu. W jego ujęciu nie chodzi wyłącznie o serię dowcipnych zdań i pomyłek. Ważniejsze jest to, że widz ma się rozpoznać w bohaterach – nawet jeśli niekoniecznie będzie to przyjemne spotkanie z samym sobą.

„Scena to takie krzywe zwierciadło, w którym każdy z widzów będzie mógł odnaleźć siebie” – mówi Tomasz Dutkiewicz.

Reżyser podkreśla, że śmiech ma tu drugie dno. W tej historii bohaterowie potrafią być wzniosłi, ale równie dobrze wypadają groteskowo, kiedy próbują ratować sytuację, której już nie da się opanować. I właśnie w tym tkwi siła spektaklu – w balansie między lekkością a niewygodą, między komedią sytuacyjną a czymś znacznie bardziej ludzkim.

Publiczność dostaje więc nie tylko opowieść o romansach, lecz także opowieść o tym, jak łatwo człowiek gubi własny obraz, kiedy staje naprzeciw cudzych oczekiwań i własnych słabości.

Aktorzy mówią o miłości, która zmienia ton z każdą sceną

Obsada zapowiada przedstawienie, w którym emocje nie stoją w miejscu ani przez chwilę. Weronika Radniecka, grająca Larissę Tucker, zwraca uwagę na skalę poświęcenia, jakie potrafi wywołać uczucie.

„Czasami dla miłości można naprawdę wiele znieść i wiele poświęcić” – mówi Weronika Radniecka.

Z kolei Mikołaj Pancerz, odtwórca roli Darrena Tuckera, podkreśla, że spektakl nie zatrzymuje się na lekkiej formule. Według niego historia potrafi płynnie przejść od komedii do dramatu, a ten ruch nadaje całości większą temperaturę.

„To komedia, która przechodzi momentami w dramat” – dodaje Mikołaj Pancerz.

Właśnie dlatego „Powiedzmy miłość” może zainteresować nie tylko tych, którzy liczą na wieczór z humorem. To także propozycja dla widzów, którzy lubią, gdy teatralna zabawa zostawia po sobie coś więcej niż dobre wspomnienie.

Najważniejsze informacje o spektaklu

  • Premiera – 27 marca 2026, godz. 19:00
  • Miejsce – Nowa Scena Teatru Muzycznego w Gdyni
  • Bilety – w kasie teatru, biletomacie oraz online

na podstawie: Urząd Miasta w Gdyni.

Autor: krystian