Pomorze czeka na podpis prezydenta. Metropolitalna ustawa ma ruszyć z miejsca

Pomorze czeka na podpis prezydenta. Metropolitalna ustawa ma ruszyć z miejsca

FOT. Urząd Miasta Gdynia

Podczas konferencji w Żukowie sprawa metropolii wyszła z gabinetów prosto do politycznego centrum sporu. Samorządowcy z Pomorza proszą prezydenta Karola Nawrockiego o podpis pod ustawą, która ma uporządkować transport i wspólne planowanie w regionie. Dla jednych to techniczna reforma, dla innych szansa na szybsze dojazdy i mniej codziennego chaosu. Za tym apelem stoi rzadko spotykane porozumienie miast, gmin, biznesu i naukowców.

  • 61 samorządów i biznes mówią jednym głosem
  • Dojazdy przez region stały się najgłośniejszym argumentem
  • Poparcie przyszło też z uczelni i związków zawodowych

61 samorządów i biznes mówią jednym głosem

W Żukowie padł sygnał, którego w samorządowej polityce nie słychać często – zgodny apel wielu środowisk o decyzję, która ma zmienić sposób działania całego regionu. Przedstawiciele Obszaru Metropolitalnego Gdańsk –Gdynia–Sopot podkreślali, że projekt ustawy wyrósł z wieloletniej współpracy i nie jest nagłym pomysłem na gorący temat.

Michał Glaser, prezes zarządu OMGGS, przypomniał, że pod apelem do prezydenta podpisały się 61 samorządy z Pomorza, a równolegle podobny głos popłynął też z Górnośląsko–Zagłębiowskiej Metropolii.

„Dziś apel do Prezydenta RP wystosowali przedstawiciele 61 samorządów z Pomorza” – mówił Michał Glaser.

W jego ocenie ustawa jest efektem kilkunastu lat rozmów i budowania porozumienia między dużymi miastami, mniejszymi gminami oraz powiatami. To właśnie ten szeroki front poparcia ma dziś największe znaczenie. Chodzi już nie o sam dokument, lecz o to, czy region dostanie narzędzie do wspólnego działania w sprawach, które od dawna przekraczają granice jednej gminy.

Glaser podkreślał też, że w regionie wszystko jest już gotowe do wejścia w nowy etap. Wskazywał na ponad 1,5 mln mieszkańców Pomorza objętych rozwiązaniem oraz na jeszcze szerszą skalę apelu, który razem z głosem Górnego Śląska dotyczy ponad 3,5 mln osób.

Dojazdy przez region stały się najgłośniejszym argumentem

Najmocniej wybrzmiał temat codziennych podróży. To właśnie one pokazują, jak bardzo administracyjne podziały odstają od życia ludzi, którzy jednego dnia mieszkają pod Gdańskiem, pracują w mieście, a uczą się lub załatwiają sprawy w Gdyni czy Sopocie.

Mariola Zmudzińska, burmistrz Żukowa, mówiła o tym wprost.

„Mieszkają w Żukowie, pracują w Gdańsku, uczą się w Gdyni” – zaznaczyła.

Z jej wypowiedzi wynikało jasno, że dziś transport i planowanie przestrzenne są zbyt rozproszone, by skutecznie odpowiadać na potrzeby mieszkańców. Ustawa ma to uporządkować: stworzyć spójniejszy system, wprowadzić wspólny bilet, lepiej koordynować połączenia i uruchomić nowe linie dowozowe do głównych węzłów komunikacyjnych. Dla pasażerów oznaczałoby to mniej przypadkowości, a więcej przewidywalności.

Mateusz Richert, burmistrz Redy, zwracał uwagę na jeszcze jeden wymiar sprawy – pieniądze.

„Na stole leży pół miliarda złotych” – podkreślał.

Według niego środki mają zostać przeznaczone przede wszystkim na lepszy transport publiczny. To właśnie tu projekt przestaje być abstrakcyjną reformą, a staje się czymś, co można odczuć w rozkładzie jazdy, na przystanku i w codziennym czasie dojazdu do pracy.

Aleksandra Kosiorek, prezydent Gdyni, akcentowała z kolei, że sprawa nie ma barw politycznych. Przypominała, że nad ustawą pracowali samorządowcy o różnych poglądach, a mimo to udało się utrzymać wspólny kurs.

„Panie Prezydencie, Pomorze potrzebuje tej metropolii” – mówiła.

Poparcie przyszło też z uczelni i związków zawodowych

Siła tego apelu nie kończy się na samorządach. Projekt zyskał wsparcie biznesu i związków zawodowych, w tym organizacji Pracodawcy Pomorza, Sztabu Pomorskich Przedsiębiorców oraz regionalnych reprezentantów „Solidarności”, OPZZ i FZZ. To ważne, bo w sprawach komunikacji i rozwoju gospodarczego rzadko kiedy wszystkie te środowiska mówią jednym tonem.

Do głosu włączyło się także środowisko akademickie. Pod apelem do Sejmu podpisało się 31 profesorów, między innymi z PAN, Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Gdańskiego. Swoje rekomendacje wydała też Konferencja Rektorów Uniwersytetów Polskich.

Ryszard Kalkowski, wójt gminy Szemud, przypomniał natomiast o mniejszych gminach, które często najmocniej odczuwają skutki rozproszonych decyzji.

„Jak miasto będzie bogate, to i wieś będzie bogata” – mówił.

I właśnie w tym zdaniu zamyka się sedno całej sprawy. Metropolitalna ustawa ma być nie tyle symbolem, ile narzędziem – do lepszego łączenia mieszkańców, gmin i instytucji w regionie, który od dawna funkcjonuje już nie jako zestaw osobnych punktów na mapie, lecz jako jedna, codziennie spleciona sieć.

na podstawie: Urząd Miasta Gdynia.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta Gdynia). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.