„Wolności, wolności, wolności”. Gdynia oddała hołd powstańcom

„Wolności, wolności, wolności”. Gdynia oddała hołd powstańcom

Pod Pomnikiem Armii Krajowej na Skwerze Kościuszki zabrzmiał hymn, apel pamięci i salwa honorowa. Wśród uczestników uroczystości byli samorządowcy, parlamentarzyści, przedstawiciele Marynarki Wojennej oraz środowisk kombatanckich. W Gdyni wspominano tych, którzy przez 63 dni walczyli w Warszawie, a także osoby, które po wojnie znalazły tu swój dom. Jedną z nich jest Krystyna Kodymowska ps. Stokrotka, sanitariuszka i łączniczka Szarych Szeregów.

  • Krystyna Kodymowska pamięta drogę na Wolę
  • Przy Pomniku Armii Krajowej zabrzmiał apel pamięci
  • 63 dni walki i ogrom strat ludności cywilnej

Krystyna Kodymowska pamięta drogę na Wolę

Krystyna Kodymowska z domu Rafalska urodziła się w 1928 roku w Bydgoszczy . W maju 1940 roku jej rodzina została wysiedlona. Rafalscy zamieszkali najpierw w Ciechanowie , a później w Warszawie, gdzie Krystyna uczyła się na tajnych kompletach gimnazjalnych.

Od stycznia 1941 roku należała do 100. WŻDH Hufca „Wola”. Zajmowała się kolportażem konspiracyjnej prasy, pomagała ukrywającym się rannym żołnierzom podziemia i wysyłała paczki żywnościowe do obozów jenieckich. Przed wybuchem powstania przeszła szkolenie z łączności, znajomości ulic oraz domów przejściowych.

W Warszawie ludzie byli cudowni. Raz, że super życzliwi dla nas, że zostaliśmy wysiedleni, a jednocześnie pragnęli też wolności, wolności, wolności.

W dniu rozpoczęcia walk Kodymowska pojechała do Śródmieścia, aby dostarczyć dokumenty. Dopiero u stryja dowiedziała się, że powinna natychmiast ruszać na Wolę, gdzie o godzinie 17 miało rozpocząć się powstanie. Pobiegła ulicami Wolską, Działdowską i Płocką. W domu zastała zaniepokojoną matkę, która nie wiedziała, czy córka wróci.

Zamiast udać się na Karolkową, Kodymowska rozpoczęła pracę w Szpitalu Wolskim, z którym współpracowała konspiracja. Jak wspominała, osoby skierowane na Karolkową zginęły, ponieważ szpital został całkowicie ostrzelany.

W czasie okupacji młoda łączniczka codziennie podejmowała ryzyko. Dokumenty przewoziła między dzielnicami, także tramwajami. W razie kontroli Niemców ich ujawnienie mogło oznaczać natychmiastową śmierć. Po wojnie wybrała Gdynię. Mieszka tutaj od 1960 roku i od lat przekazuje mieszkańcom świadectwo powstańczych doświadczeń.

Przy Pomniku Armii Krajowej zabrzmiał apel pamięci

Gdyńskie uroczystości odbyły się przy Pomniku Armii Krajowej na Skwerze Kościuszki. Po hymnie narodowym przemówienia wygłosili parlamentarzyści i samorządowcy. Senator Sławomir Rybicki mówił o młodych warszawiakach, żołnierzach Armii Krajowej, harcerzach Szarych Szeregów, sanitariuszkach, łączniczkach i cywilach, którzy stanęli przeciwko niemieckiemu terrorowi.

To nieprawdopodobny heroizm, aby przez 63 dni tak słabo uzbrojone oddziały walczyły jak równy z równym z regularnymi oddziałami Wehrmachtu i innych jednostek pomocniczych.

W powstaniu uczestniczyli ludzie mający bardzo ograniczony dostęp do broni. Uzbrojenie posiadało około 10 procent powstańców. Mimo tego polskie oddziały przez ponad dwa miesiące prowadziły walkę z regularnymi, dobrze wyposażonymi siłami niemieckimi.

List prezydent Aleksandry Kosiorek odczytał wiceprezydent Gdyni Rafał Geremek. Zwrócił uwagę, że część powstańców po wojnie zamieszkała nad morzem i współtworzyła powojenną Gdynię.

Dla Gdyni pamięć o powstaniu warszawskim ma wymiar szczególny. Część powstańców właśnie tutaj odnalazła swój dom po wojnie.

W uroczystości uczestniczyli między innymi przedstawiciele Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, Marynarki Wojennej, władz samorządowych, parlamentu, Młodzieżowej Rady Miasta Gdyni, Stowarzyszenia Gdynian Wysiedlonych oraz Stowarzyszenia Kombatantów Misji Pokojowych ONZ. Obecni byli także mieszkańcy i osoby odwiedzające Gdynię.

Krzysztof Kozubowski, członek zarządu okręgu pomorskiego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, przypomniał o powojennych prześladowaniach wielu żołnierzy podziemia.

Patrząc w przyszłość, nie zapominajmy o przeszłości. Przeszłość jest fundamentem naszej ojczyzny.

Krzysztof Jankowski, prezes gdyńskiego koła związku, przekazał pozdrowienia od Krystyny Kodymowskiej oraz Krystyny Cembrzyńskiej-Piłat. Obie powstanki nie mogły uczestniczyć w uroczystości osobiście, ale – jak powiedział – były z zebranymi „sercem” i „duszą”.

Po przemówieniach odczytano apel pamięci. Kompania Reprezentacyjna Marynarki Wojennej oddała salwę honorową, a uczestnicy złożyli pod pomnikiem wieńce, wiązanki kwiatów i znicz. Oprawę muzyczną zapewniła Orkiestra Reprezentacyjna Marynarki Wojennej.

63 dni walki i ogrom strat ludności cywilnej

Powstanie warszawskie rozpoczęło się 1 sierpnia 1944 roku o godzinie 17, określanej jako godzina „W”. Była to największa akcja zbrojna polskiego podziemia w okupowanej przez Niemców Europie. Planowano walkę trwającą kilka dni, jednak działania zbrojne zakończyły się dopiero po 63 dniach.

Zawieszenie broni ogłoszono 2 października, a dzień później nastąpiła kapitulacja. W walkach zginęło około 18 tysięcy powstańców i 180 tysięcy cywilów. Rannych zostało około 25 tysięcy żołnierzy podziemia, a około 16 tysięcy trafiło do niewoli.

Po stronie niemieckiej odnotowano około 10 tysięcy zabitych żołnierzy, 9 tysięcy rannych i około 7 tysięcy zaginionych. W trakcie walk oraz po ich zakończeniu Warszawa została niemal całkowicie zniszczona.

Decyzją wojewody pomorskiej o godzinie 17 w Gdyni zabrzmią syreny. Ten sygnał pozwala mieszkańcom przypomnieć sobie, że rocznicowe uroczystości dotyczą zarówno historii Warszawy, jak i powstańców, którzy po wojnie związali swoje życie z Gdynią.

na podstawie: Urząd Miasta Gdynia.