Gdyńska komunikacja wchodzi w nowy układ. Od lipca będzie jedna spółka

Gdyńska komunikacja wchodzi w nowy układ. Od lipca będzie jedna spółka

FOT. UM Gdynia

W gdyńskim ratuszu podpisano dokumenty, które zamykają długi etap rozmów o miejskim transporcie. Po miesiącach negocjacji w jednym miejscu spotkały się interesy miasta, związków zawodowych i zarządów spółek przewozowych. Od 1 lipca autobusami i trolejbusami ma już zarządzać Gdyńska Komunikacja Miejska. Dla załogi najgłośniej wybrzmiewa jedno słowo – stabilność.

  • Podpisy domknęły proces, który trwał miesiącami
  • Trzy spółki połączą się w jedną strukturę
  • Nazwę wybrali sami pracownicy i to ona wejdzie do użycia od lipca

Podpisy domknęły proces, który trwał miesiącami

Pod dokumentami pojawiły się podpisy Aleksandry Kosiorek, Rafała Geremka, Stanisława Taube i Agnieszki Jankowskiej. To one przypieczętowały układ zbiorowy oraz porozumienie potwierdzające spełnienie warunków marcowej umowy gwarancyjnej.

„To porozumienie jest wynikiem kilkunastomiesięcznej pracy” – mówiła Aleksandra Kosiorek.

Prezydent Gdyni podkreślała, że konsolidacja ma przebiegać bez chaosu i bez niepokoju wśród pracowników. To ważne zwłaszcza teraz, gdy każda zmiana w komunikacji miejskiej natychmiast odbija się na codziennym funkcjonowaniu miasta i na poczuciu bezpieczeństwa załogi.

Głos zabrał też Stanisław Taube, który zaznaczył, że załoga otrzyma do wglądu cały układ zbiorowy. Jego sens sprowadza się do jednego – utrzymania pewnych warunków pracy w czasie organizacyjnego przetasowania.

„Gwarantuje on wszystkim pracownikom stabilność pracy” – podkreślał Stanisław Taube.

Przypomniał również, że związkowcy od lat zabiegali o skonsolidowaną spółkę, jeden ponadzakładowy układ zbiorowy i obecność przedstawiciela załogi w radzie nadzorczej. Teraz te postulaty mają się zbiegać w jeden system, a nie pozostawać jedynie w archiwum dawnych rozmów.

Trzy spółki połączą się w jedną strukturę

Rada Miasta Gdyni zgodziła się na połączenie PKT, PKA i PKM jeszcze w marcu. W tle tej decyzji pojawił się nie tylko porządek organizacyjny, ale też pieniądze – oszczędności szacowane na 5 milionów złotych rocznie.

Miasto liczy na prostsze zarządzanie i mniej rozproszoną odpowiedzialność. Jedna spółka ma też łatwiej prowadzić inwestycje związane z rozwojem komunikacji miejskiej, bo zamiast kilku zarządów i kilku procedur pojawi się jeden ośrodek decyzyjny.

Tadeusz Szemiot mówił, że to proces trudny, ale zakończony powodzeniem. W jego ocenie zgoda wszystkich stron, zwłaszcza strony związkowej, jest jednym z najważniejszych elementów całej układanki.

„Udało się przeprowadzić bardzo złożony i trudny proces” – zaznaczał przewodniczący Rady Miasta Gdyni.

Dla pasażerów oznacza to zmianę, która nie będzie widoczna z dnia na dzień na przystanku, ale może uporządkować to, jak miasto planuje komunikacyjną przyszłość – od organizacji pracy po długofalowe decyzje o taborze i obsłudze sieci.

Nazwę wybrali sami pracownicy i to ona wejdzie do użycia od lipca

Nowa spółka nie dostała nazwy zza biurka. Wybrali ją pracownicy gdyńskiego systemu transportu zbiorowego w plebiscycie, który wyraźnie pokazał ich preferencję. Gdyńska Komunikacja Miejska uzyskała ponad 90 procent poparcia załogi.

To ważny szczegół, bo w takich zmianach symbol bywa równie istotny jak formalna decyzja. Nazwa ma nie tylko porządkować system, ale też sygnalizować ciągłość – komunikacja pozostaje gdyńska, choć od 1 lipca będzie działać już w nowym, scalonym kształcie.

W rozmowach o konsolidacji właśnie ten element brzmi najmocniej po ludzku. Za zmianą nazwy stoją nie tylko dokumenty i uchwały, lecz także głos pracowników, którzy współtworzą nowy rozdział transportu w Gdyni.

na podstawie: UM Gdynia.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM Gdynia). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.