Pięć książek i pięć różnych tonów. Proza w finale Nagrody Literackiej Gdynia

Pięć książek i pięć różnych tonów. Proza w finale Nagrody Literackiej Gdynia

FOT. Urząd Miasta

W Gdyni znów zrobiło się literacko, ale tym razem stawka jest wyraźna i konkretna. Kapituła Nagrody Literackiej Gdynia wskazała pięć książek prozatorskich, które weszły do ścisłego finału. To zestaw bez jednej dominującej estetyki – obok groteski i czułości pojawia się debiut, opowieść o rodzinnej pamięci oraz historia z prowincji w tle. Z tych różnic układa się obraz prozy, która nie szuka łatwych dróg.

  • Od groteski po rodzinne pęknięcia w prozie
  • Werdykt zapadnie dopiero pod koniec lata

Od groteski po rodzinne pęknięcia w prozie

Wśród nominacji nie ma jednej obowiązującej tonacji. Każda z książek idzie własnym rytmem, a razem tworzą przekrój przez bardzo różne sposoby opowiadania o świecie – od językowej swobody po narrację oszczędną i precyzyjną.

  • Mateusz Górniak, „Ćpun i Głupek” – trzecia książka autora znanego z „Trash Story” i „Dwóch powieści ruchu”. Historia o zakochanych nastolatkach, którzy znajdują dziecko i uciekają z nim do Egiptu, wyrasta na opowieść o miłości, marzeniach i rzeczywistości, która wymyka się spod kontroli. Powieść została zbudowana z dwóch monologów i balansuje między groteską a czułością.
  • Emilia Konwerska, „Rzeczy robione specjalnie” – prozatorski debiut, w którym krótkie formy wyciągają codzienność z rutyny. Z pozornie zwykłych sytuacji autorka buduje historie o relacjach, bliskości i przekraczaniu granic.
  • Weronika Murek, „Urodziny” – książka stawia pytanie o tożsamość Jagi Babażyny, aktorki, reżyserki, a może bohaterki własnego spektaklu. To opowieść o teatrze życia, w której granica między tym, co realne, a tym, co zmyślone, stale się przesuwa.
  • Aleksandra Paduch, „Trzewia” – debiutancka powieść osadzona w polskiej codzienności, pamięci i rodzinnych rytuałach. W tle pojawiają się lata 90., doświadczenie straty oraz emocje zapisane nie tylko w wspomnieniach, ale i w ciele.
  • Maciej Sieńczyk, „Pijaczek” – punkt wyjścia stanowi odnaleziona kaseta z amatorskim słuchowiskiem. Na jej podstawie narrator odtwarza znajomość z Zygfrydem, postacią z marginesu. To proza o wykluczeniu, kryzysie męskości i prowincji przełomu lat 80. i 90.

W tym zestawieniu widać jedno: nominacje nie są zlepkiem podobnych książek, tylko zbiorem mocnych, osobnych propozycji. Kapituła sięgnęła po teksty różne formalnie, ale wspólnie pokazujące, jak szeroko dziś można rozumieć polską prozę.

Werdykt zapadnie dopiero pod koniec lata

Na rozstrzygnięcie trzeba jeszcze poczekać. Zwycięzców Nagrody Literackiej Gdynia poznamy podczas uroczystej gali 29 sierpnia. Dzień później mają zostać przedstawieni ostatni nominowani w kategorii przekładu na język polski.

Tegoroczna lista w prozie już teraz ustawia wysoką poprzeczkę. Są tu książki debiutanckie i takie, po które sięga się po kilku wcześniejszych tytułach autora, są narracje o rodzinie, pamięci, wykluczeniu i niepewności. Krótko mówiąc – w finale znalazły się teksty, które nie chcą przejść obok czytelnika obojętnie.

na podstawie: Urząd Miasta Gdynia.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.