W kraju, gdzie talerze pełne są burrito, a królowie życia raczą się tequlią, kibice wciąż czekają na piłkarską reprezentację z prawdziwego zdarzenia. Meksyk zdominował rozgrywki w Ameryce Północnej, ale każdy występ na mundialu kończył z poczuciem niedosytu. Potomkowie Azteków wciąż oczekują na pojawienie się talentu, który poprowadzi ich do upragnionego medalu mistrzostw świata. Czy w Gdyni będziemy świadkami narodzin gwiazdy, gotowej wprowadzić Meksyk do futbolowego raju?  

Meksyk kochamy za zjawiskową Salmę Hayek, filmowe perełki serwowane przez: Guillermo del Toro, Alfonso Cuarona czy Alejandro Gonzaleza Inarritu oraz maestrię króla gitary Carlosa Santany. Serca Polaków dawno już skradły: meksykańska kuchnia oparta na tortilli, fasoli czy papryce, za duże sombrera, bohaterowie filmu „Coco”, a także Oskar z serialu „The Office”. Meksykańska wyliczankę można wprawić w ruch, zahaczyć o niezwykle popularne widowiska wrestlingowe Lucha libre i orkiestry Mariachi, ale próżno szukać tam nazwisk piłkarskich magików z Meksyku, którzy w ostatnim czasie zawładnęli zbiorową wyobraźnią kibiców na całym świecie. 

Niespełnione talenty 

Złotym dzieckiem tamtejszej piłki przed dekadą określano Javiera Hernandeza. To w nim pokładano wielkie nadzieje, i to on miał dać Meksykowi wymarzony medal mistrzostw świata. Chicharito swój przydomek odziedziczył po ojcu, który również ma zielone oczy, co w ich kraju jest rzadkością. W reprezentacji strzelił ponad 50 bramek, grał Manchesterze United, Realu Madryt i Bayerze Leverkusen, ale nie stał się piłkarzem wybitnym. Obecnie występuje w West Hamie United. 

 
Swego czasu głośno było również o Giovanim dos Santosie. Filigranowy skrzydłowy piłkarskie szlify zbierał w Barcelonie: gdy kataloński klub ściągnął go wraz z młodszym bratem do Europy, Gio miał 12 lat. W 2005 roku wraz z Carlosem Velą poprowadził reprezentację U-17 swojego kraju do mistrzostwa świata, a trener Barcy Frank Rijkaard włączył go do pierwszej drużyny. Dos Santos strzelał bramki w Lidze Mistrzów, na boisku współpracował z Samuelem Eto’o, Ronaldinho czy młodym Leo Messim, wolał jednak regularną grę i przeniósł się do Tottenhamu. W Londynie, bardziej niż na piłce nożnej, skupiał się na kolekcjonowaniu pieczątek tamtejszych nocnych klubów. Potem przyszła tułaczka po wypożyczeniach, powrót do Hiszpanii, a następnie wyjazd do MLS. Obecnie, w wieku 29, pozostaje bez klubu. Ma na swoim koncie 107 występów w seniorskiej kadrze.

Od czasu do czasu nad Rio Grande rodzą się zdolne piłkarsko pokolenia, jak to, które w 2011 roku sięgnęło po brązowy medal Mistrzostw Świata FIFA U-20, jednak brak wielkich graczy definiuje pozycje Meksyku w futbolowej hierarchii. Wydaje się nieprawdopodobne, że kraj oddychający wręcz futbolem, który wystąpił już na pierwszym mundialu w 1930 roku w Urugwaju, w swoich najlepszych czasach zagrał jedynie w ćwierćfinale najważniejszej piłkarskiej imprezy globu (turnieje w 1970 oraz 1986 roku). 

Spielberg by tego nie wymyślił

28 czerwca na ekrany polskich kin trafi film „Yesterday” – obraz niezwykły, bo opowiadający o świecie bez piosenek The Beatles. W tym uniwersum wpisując w wyszukiwarkę internetową nazwę zespołu znajdziemy wyłącznie zdjęcia chrząszczy (po angielsku „beetle”), a szlagiery pokroju „Yellow Submarine” czy „Penny Lane” nigdy nie wybrzmiały. Twórczość czwórki z Liverpoolu zna jedynie główny bohater, który zaczyna występować na scenie i w zawrotnym tempie staje się wschodzącą gwiazdą światowej muzyki.

Mecz Meksykanów w Gdyni podczas MŚ FIFA U20:

  • 23 maja, 18:00: Meksyk 🇲🇽 – 🇮🇹  Włochy (grupa B)
  • 26 maja, 15:30: Meksyk 🇲🇽 – 🇯🇵 Japonia (grupa B)

Hollywoodzcy scenarzyści wspinają się na Himalaje kreatywności, ale chyba nawet oni nie byliby w stanie napisać historii, którą od 1994 roku na własnej skórze boleśnie odczuwają Meksykanie. To właśnie od mistrzostw świata w Stanach Zjednoczonych „El tri” za każdym razem kończą udział w mundialu na 1/8 finału, w mniej lub bardziej dramatycznych okolicznościach.

Przed 25 laty awansu do ćwierćfinału pozbawiły Meksyk przegrane rzuty karne z Bułgarią, której poczynaniami kierował wielki Christo Stoiczkow. Z kolei w 2006 roku siedmiokrotni zwycięzcy Pucharu CONCACAF po dogrywce odpadli z Argentyną. To wówczas padł pamiętny i wspominany po dziś dzień gol Maxi Rodrigueza. Skrzydłowy przyjął piłkę na skraju pola karnego, po czym strzałem z woleja zapewnił sobie nieśmiertelność. Tę bramkę można oglądać w nieskończoność:

Najbliżej awansu do najlepszej ósemki świata Meksykanie byli podczas mundialu rozgrywanego w Brazylii. Po świetnej fazie grupowej, w której pokonali Chorwatów i zremisowali z gospodarzami turnieju, przyszło im mierzyć się z Holandią. Gol Giovaniego dos Santosa z początku drugiej połowy dał im upragnione prowadzenie, jednak zgodnie ze swoją „romantyczną” tradycją Meksykanie wypuścili zwycięstwo z rąk. Wyrównanie w 88. minucie dał Wesley Sneijder, a w czwartej minucie doliczonego czasu gry dzieło zwieńczył Klass-Jan Huntelaar.

 
Pech, klątwa czy rzeczywistość?

Trudno właściwie zdefiniować, co za każdym razem staje na przeszkodzie potomków Azteków. Możemy tylko liczyć na to, że w Polsce będziemy świadkami narodzin piłkarskiej generacji, którą Meksyk będzie szczycił się przez kolejne pokolenia.

Szczególną uwagę radzimy zwrócić na Diego Laineza, lewego skrzydłowego, który mimo zaledwie 18 lat na karku czterokrotnie zagrał już w pierwszej reprezentacji, a w tym sezonie w barwach Realu Betis wystąpił w 11 meczach LaLigi. Jego wartość rynkowa to obecnie 14 milionów Euro. Biorąc pod uwagę potencjał Laineza – to promocja. Po turnieju w Polsce może kosztować znacznie więcej.


Dodaj komentarz
Komentarze nie odnoszące się bezpośrednio do treści artykułu, obraźliwe, nieprawdziwe oraz niezgodne z prawem, reklamowe publikowane bez zgody wydawcy mogą zostać usunięte przez administrację. Komentarz osoby niezalogowanej, który zawiera link/i jest zatwierdzany ręcznie przez administrację.