Moussa Diaby zapewne wpatrzony byłby w plakaty Kyliana Mbappe nad swoim łóżkiem, jak ten niegdyś był w Cristiano Ronaldo, gdyby nie fakt, że gwiazdor PSG jest starszy od kolegi zaledwie o rok. Niebawem jednak może zostać doścignięty, bo rodzi się nam kolejne cudowne dziecko francuskiej piłki.

Francuzi są zachwyceni. Cmokają z zachwytu na myśl o tym, ileż to już talentów jest na ich liście nowej, złotej generacji, która powoli nabiera kształtu. Część z niej zagrała w zeszłym roku na mundialu w Rosji, część to wschodzące gwiazdy, które przyjadą nad polskie morze w maju w ramach młodzieżowego czempionatu. Wśród nich samego Mbappe nie uraczymy, nie pozwala mu na to wiek. Ponadto, jego przynależność do seniorskiej reprezentacji jest już na tyle trwała, że wakacje Kylian tak czy inaczej spędziłby pod palmami na plaży, a nie na gdyńskiej murawie. Namaści zaś swojego kolegę z paryskiej drużyny, próbującego mu dorównać, Moussę Diaby’ego.

Kim jest i dlaczego choćby dla niego warto pojawić się na meczu Les Blues w Gdyni?

Niewyrośnięty drybler

Diaby urodził się w 1999 roku w Paryżu, więc są dwie rzeczy z futbolowej historii jego kraju, których to on może zazdrościć większości kibicom: tego jak Zinedine Zidane rozprawiał się z Brazylią w finale mundialu w 1998 roku; to jak David Trezeguet zdobył złotego gola przeciwko Włochom w finale Euro 2000, też zna pewnie tylko z opowieści, bo zajęty był wówczas nauką chodzenia.

Lata mijały, a Diaby zanadto nie wyrósł, bo mierzy tylko 170 cm. Brak pokaźnego wzrostu nadrabiał mobilnością i szybkością. Tym się wyróżniał, bo tężyzna też nie była jego sojusznikiem. W swojej grze jest niekonwencjonalny. Uwielbia zostawiać w tyle przeciwników – mija ich jak tyczki. Regularnie używa do tego swojego zmiennego tempa i bliskiej kontroli piłki przy nodze. Futbolówki pozbywa się w najodpowiedniejszych momentach. Mimo gry na skrzydle pierwszej linii, często zbiega w gąszcz nóg do środkowych sektorów – i tam też radzi sobie najlepiej. Całą młodość wpatrzony był w Portugalczyka Pedro Pauletę, gdy ten grał jeszcze w Paryżu.

Przywiązanie do korzeni

Wychował się w północno-wschodniej dzielnicy Paryża.
– Zawsze tu mieszkałem i zawsze tu grałem. Mam za sobą wielu ludzi. Jestem im wdzięczny za wsparcie. To ważne dla mnie, mojej rodziny, moich bliskich – mówił w rozmowie z Goal.com. W ekipie gwiazd PSG gra z numerem 27. To nie przypadek. – Mieszkałem pod tym numerem w mojej dzielnicy. To sposób na powiedzenie, że nie zapominam o swoim pochodzeniu – dodaje niezwykle dojrzale 19-latek.

Pierwsze strony swojej historii zaczął pisać na Stade Jules Ladoumègue w zespole L’Espérance Paris 19. Gdy miał zaledwie 13 lat, został zauważony przez PSG. Kluczową rolę w przenosinach odegrał jego brat i trener, którzy uświadamiali rodziców Moussy o ambicjach i marzeniach syna o wielkiej karierze. Pozostał jednak mocno przywiązany do swoich korzeni.
– W tygodniu trenowałem z PSG, w weekendy chodziłem z kolegami na mecze w Pantin [gminna ościenna Paryża] – wspomina Diaby. 

Jest niezwykle skromny. Nie lubi zgiełku medialnego, mimo kariery u boku szejków nie zapomina o swoich dawnych kolegach. Odkąd podpisał kontrakt z PSG, sprezentował byłej drużynie ponad 25 par butów do gry i jeszcze więcej toreb treningowych ze sprzętem.

W stolicy znad Sekwany zadebiutował dopiero w tym sezonie. Zawdzięcza to nowemu szkoleniowcowi, Thomasowi Tuchelowi. Przed jego kadencją na menadżerskiej ławce, Diaby pół roku spędził na wypożyczeniu we włoskim Crotone. Bez większych sukcesów. Po powrocie do Francji Niemiec uwierzył w Diaby’ego, a młodzian dzisiaj odpłaca się za to zaufanie.
– Na początku sezonu chciałem iść na wypożyczenie. Trener Tuchel wziął mnie jednak na rozmowę i powiedział, że nie chce, bym odchodził. Powiedział mi, że dostanę szansę na grę, że mi ufa, bo docenia mój sposób grania.

Przekonanie graniczące niemal z pewnością każe sądzić, że 19-latka niebawem będziemy mogli oglądać jedynie na szklanym ekranie telewizora. Chyba, że wybierzemy się w podróż do któregoś z europejskich miast, do którego Diaby wytransferuje. Jednym słowem – czymże jest 10 zł w obliczu podziwiania przyszłej gwiazdy futbolu w Gdyni?

Obecnie Diaby jest w centrum zainteresowania Manchesteru United, Juventusu Turyn czy Arsenalu. Jego wartość od lipca 2018 wzrosła 24-krotnie (z 500 tys. euro do 12 mln). Niewykluczone jednak, że ten, kto zgłosi się po nastolatka, na stole będzie musiał położyć znacznie więcej pieniędzy.

Mecze Francuzów w Gdyni podczas MŚ FIFA U20:

  • 25 maja, 18:00: Francja 🇫🇷 – 🇸🇦 Arabia Saudyjska
  • 31 maja, 18:00: Mali 🇲🇱 – 🇫🇷 Francja

Na kolejny odcinek FRANCUSKIEGO TYGODNIA zapraszamy już jutro!

 

CZYTAJ RÓWNIEŻ:
Tydzień francuski #1